
W całej Unii Europejskiej firmy audytorskie — zarówno duże, jak i małe — przez ostatnie dwa lata intensywnie przygotowywały się do obowiązkowego badania raportów ESG wynikającego z dyrektywy CSRD. Przekaz z Brukseli był jednoznaczny: „To nadchodzi. Przygotujcie się.”
I zawód audytora zrobił dokładnie to, o co go poproszono.
Firmy zainwestowały ogromne środki w szkolenia, certyfikacje, aktualizację metodologii, narzędzia, oprogramowanie i rozwój pracowników. Tysiące audytorów odbyło wielogodzinne kursy, zdało egzaminy i przeorganizowało procesy wewnętrzne, aby sprostać nowym wymogom zapewnienia.
A teraz — po pakiecie uproszczeń UE i jego implementacjach krajowych, w tym ostatniej nowelizacji w Polsce — znaczna część rynku po prostu znika na najbliższe dwa lata.
To oznacza realną, choć cicho przemilczaną stratę ekonomiczną poniesioną przez cały zawód audytorski.
UE zmieniła zasady po tym, jak zawód już poniósł koszty
Pakiet uproszczeń („Omnibus”) znacząco podniósł progi wejścia do obowiązkowego raportowania:
- powyżej 1 000 pracowników oraz
- powyżej 450 mln EUR przychodów
— tylko takie firmy pozostają w pierwszych falach obowiązkowego raportowania ESG.
Państwa członkowskie otrzymały również możliwość odroczenia obowiązku raportowania dla firm, które po zmianie progów wypadają poza zakres dyrektywy.
Polska — podobnie jak inne kraje — korzysta z tej opcji.
To nie jest polska „specyfika”. To jest odroczenie dopuszczone przez UE.
Ale efekt jest identyczny: rynek, do którego przygotowywali się audytorzy, został odsunięty co najmniej o dwa lata.
Koszt dla zawodu audytora: ostrożny szacunek dla całej UE
Policzmy bardzo ostrożnie.
W całej Unii:
- dziesiątki tysięcy audytorów przeszło szkolenia ESG,
- organizacje zawodowe stworzyły nowe programy edukacyjne,
- firmy zakupiły narzędzia, oprogramowanie i aktualizacje metodologii,
- setki tysięcy godzin pracy zostało odciągniętych od zleceń na rzecz szkoleń.
Konserwatywny szacunek:
- 1 000–2 000 EUR kosztów szkolenia na audytora,
- 3 000–5 000 EUR kosztów utraconego czasu pracy, wdrożeń i narzędzi,
- dziesiątki tysięcy przeszkolonych audytorów.
Nawet przy najniższych założeniach łączny koszt dla UE przekracza:
200–300 milionów EUR
I to jest szacunek ostrożny.
Zwrot z inwestycji został odroczony — a w wielu przypadkach zniszczony
Szkolenie to nie jest aktywo trwałe. Wiedza zanika, jeśli nie jest stosowana. Standardy się zmieniają. Metodologie ewoluują.
Jeżeli audytorzy nie będą mogli stosować zdobytej wiedzy przez dwa lata:
- duża część kompetencji wyparuje,
- konieczne będą szkolenia odświeżające,
- a pierwotna inwestycja będzie musiała zostać powtórzona.
To nie jest ryzyko. To jest pewność.
UE poprosiła zawód o przygotowanie. Zawód się przygotował. A teraz obiecany rynek został przesunięty.
Kto zwróci koszty tej straconej inwestycji?
Jeżeli regulator wymaga od branży poniesienia kosztów przygotowania — a następnie opóźnia wdrożenie — to uczciwe pytanie brzmi:
Kto rekompensuje branży koszty przygotowania do regulacji?
Minimalnie UE powinna:
- zwrócić co najmniej 50% kosztów szkoleniowych organizacjom zawodowym,
- przeznaczyć te środki na bezpłatne szkolenia odświeżające,
- zagwarantować, że audytorzy, którzy zapłacili za szkolenia „pierwszej fali”, nie będą musieli płacić ponownie.
To nie jest żądanie radykalne. To jest kwestia elementarnej sprawiedliwości.
Zawód audytora zrobił dokładnie to, czego od niego oczekiwano. Zwrot z tej inwestycji został odroczony — a w wielu przypadkach zniweczony.
Apel o odpowiedzialność i praktyczne wsparcie
Nie chodzi o obwinianie kogokolwiek. Chodzi o odpowiedzialność.
UE zmieniła zasady. Zawód poniósł koszty. Zawód poniesie je ponownie, gdy konieczne będą szkolenia odświeżające.
Częściowy zwrot — przekazany przez organizacje zawodowe — to absolutne minimum.
Jeżeli Unia Europejska chce mieć silny, kompetentny rynek zapewnienia ESG, musi wesprzeć tych, którzy mają ten rynek obsługiwać.